„Co nas dotyczy? – czyli o przyczynie płakania na pogrzebach”

– Pogrzeb.

– Sam sobie pogrzeb!

– Pogrzeb był, Raabit!

– Oj, to przepraszam… – Płakałeś?

– Płakałem. – Do czasu.

– Do czasu, aż go pogrzebali?

– Do czasu, aż mi powiedzieli.

– Niby co?

– Że Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. 1

– Zawsze to mówią, nie wiedziałeś?

– Nie rozumiałem. Teraz zaczynam rozumieć.

– Co?

– Że tego, który umarł już nic nie dotyczy. Nic, co ludzkie. Ani jego ciało, ani tęsknota, ani czas, ani nawet Bóg. On jest Bogiem, Źródłem, Światłem, Przestrzenią. On już niczego nie potrzebuje, bo wszystko ma. Tylko my – żywi potrzebujemy opłakać, wyrazić swój ból, żal, wściekłość, bo to takie ludzkie jest, kruche i małe… I to jest ok! I dlatego my potrzebujemy Boga – Siły Większej niż my sami. Potrzebujemy sensu, który utraciliśmy wraz ze śmiercią tego kogoś. I w związku z tym płaczemy. A przecież żyjemy, my, którzy tu zostaliśmy. A Życie to radość, branie garściami z tego, co jest. Wdzięczność za każdą chwilę, ciekawość odkrywania, fascynacja poznania. To pulsujące krwią członki, które dotykają bliskich, tętniące energią stworzenia, barwy, zdarzenia, sytuacje. To właśnie ma sens, Raabit! Życie!

– To znaczy, że jak żyjesz, to zajmuj się życiem?

– Chyba tak…

– A martwi niech się martwią?

– Oni się nie martwią Raabit! – Ich już to nie dotyczy.

1Łk 20, 38