“Nie bój się wolności!” – czyli wybór, a uległość lub bunt.

Wiesz Raabit? Trochę już żyję na tym świecie i nie myślałam, że tak oczywiste rzeczy mogą mnie jeszcze zaskoczyć.

            No, bo takie wybieranie. Od dziecka słyszałam “Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę”[1]. Uczono mnie, że podejmowanie decyzji wiąże się z ogromnym ciężarem. Że wybór ma swoje często przytłaczające konsekwencje i determinuje kolejne, zazwyczaj niechciane. Że jak już coś zdecydowałam, to MUSZĘ w to brnąć, nie ma rady, bo tak postępują ludzie dorośli i odpowiedzialni.

A to nieprawda Raabit! Tak pojmowany wybór to przestarzałe, archaiczne i nie ludzkie pojęcie, które pęta nas, niekiedy na całe życie, nie pozwala czerpać radości z potęgi, którą wybór jest.

Bo w każdej chwili masz jeszcze wybór Raabit! Nawet, jeśli podejmiesz już decyzję, jeśli powiesz coś w kłótni do męża, czego powiedzieć nie chciałeś. Jeśli chlapniesz coś w rozmowie z koleżanką, jeśli zapomnisz o spotkaniu i uparcie twierdzisz, że się nie umawiałyście, a otwierając terminarz widzisz: “sobota, 9.00 – spotkanie z Mileną” – upss… Nawet wtedy.

Owszem, możesz wówczas, w poczuciu winy zareagować dwojako: uległością lub buntem. Przepraszać za swój wybuch, zmieniać temat, umniejszać randze wypowiedzi: “Oj tam, oj tam! Nic się nie stało! Idziemy na te zakupy, czy nie?”. Albo popaść w depresję z powodu surowego oceniania siebie samego: “Jestem do dupy…”. Możesz też się zbuntować, obwinić koleżankę za to, co się stało, bo przecież to ona jest ostatnio taka naskakująca, bez pokory, taka wiesz “sexy fleksi” i „po trupach do celu”. Możesz jej to w oczy powiedzieć, a co?!

Tylko to do niczego Cię Raabit nie doprowadzi. Jedynie do nadszarpnięcia zaufania w waszych relacjach i jeszcze większej odrazy dla swoich poczynań – obwiniania siebie, niepokoju, ciągłego oceniania swojej labilnej natury i braku umiejętności uczenia się na błędach. “Kurde! A obiecałam sobie, że nie dam się ponieść emocjom w rozmowie z matką, a tu jedno jej słowo i znowu klops… Nigdy się nie nauczę…. Jestem do niczego…”

Masz wybór Raabit! Zawsze! Nawet wtedy. Bo to jest tak, jak z tymi grami RPG, Larpami, czy czymś podobnym (to taka nowość dla mnie – RPG! – ale doskonale oddająca mechanizm naszej sytuacji). W tych grach gracze tworzą historię będąc aktorami, decydują jak ona ma się potoczyć. I na każdym jej etapie mają wybór. Nawet na końcu mogą wrzucić piłeczkę do urny: „Księżniczka nie poślubi księcia” i historia kończy się całkiem inaczej, niż by się ktoś mógł spodziewać. Czemu to granie takie popularne się ostatnio zrobiło? Bo człowiek ma tam wpływ na historię w każdym momencie jej trwania. Tworzy, kreuje, wybiera. A bycie twórcą uszczęśliwia ludzką istotę.

I w życiu tak może być. Możesz iść w zaparte, twierdzić, że Ty masz rację, być przekonanym o słuszności Twoich osądów. Ale jeśli zależy Ci na podtrzymaniu kontaktu z drugą osobą, to puść sobie film. Stwórz swoją własną historię z Larpa. Co się zadzieje? Ona, ta koleżanka, już się z Tobą nie umówi, straci zaufanie. Matka pozostanie w przeświadczeniu, że z Tobą, to tylko o pogodzie można porozmawiać, bo wszystko inne Cię drażni. Mąż pomyśli: “No wariatka jakaś! Najpierw krzyczy, a potem płacze i przeprasza!” A ci, z którymi nie jesteś szczery, bo trudne sprawy “zamiatasz pod dywan” wyczują w Tobie brak wiarygodności, autentyczności – nabiorą dystansu i już przyjaźń nie będzie przyjaźnią.

Czy tak ma się zakończyć Twoja historia Raabit? Nie! Możesz zmienić jej bieg, wrzucić piłeczkę do urny: WYBIERAM SZCZEROŚĆ, odsłonięcie się – “Wdzięczna Ci jestem Milenko, że przypomniałaś mi sytuację, w której się umawiałyśmy, bo zajrzałam do drugiego terminarza, a tam jak wół napisane, że jutro o 9.00 planowałyśmy spotkanie. Wybacz nieporozumienie. Będę na pewno!:-) „

Wybierz kontakt i prawdę. Zatrzymaj ten film. Weź oddech, może dwa i zacznij się śmiać ze swoich reakcji. Zapytaj męża: “Widziałeś ją?“. “Kogo?” – zapyta. “Dziewczynkę. Była tu! No już! Dziewczynka potupała nóżkami, niech no dziewczynka już sobie idzie!”.

I nie zamiataj pod dywan Raabit. Mów, co jest w porządku, a co nie. Szczerze wyrażaj siebie. Ten wybór może być najtrudniejszy, ale jeśli zrobisz to z miłością do drugiego człowieka, to wniesie do Twojego życia radość, jedność, spójność, poczucie wielkiej odwagi i wolności.

Wybieraj! Wszak my ludzie “dysponujemy wyborem wolności i wolnością wyboru”.[2]

[1] Liebert J., Jeździec w: Gusła, wyd. Księgarnia F. Hoesicka, Warszawa 1930, s. 50

[2] Medytacja z 11 kwietnia w: Dzień po dniu. Medytacje, Media Rodzinna, Poznań 1997.