Proces uzdrawiania gospodarki

Wiesz Raabit? Człowiek to bardzo produktywne stworzenie. Produkuje przez całe swoje życie. I nie chodzi mi tu o dobra i „niedobra” materialne (np. sterty śmieci), bo to jakby jest naturalne, ale o inną misterną produkcję. Otóż Raabit: człowiek to zakład produkcyjny wytwarzający pełną parą i na trzy zmiany ZŁOŚĆ. Tak! Złość, gniew, zgrzytanie zębami, fukanie, obrażanie się, foch „forever”, wkurw – jak zwał, tak zwał, ale to zawsze jest złość. Trzy pierwsze litery tego słowa bezsprzecznie określają zabarwienie owego uczucia. Złość jest zła – myślimy. Obwiniamy się, kiedy ją czujemy, tłumimy zaciskając usta i przygryzając język. Bo nie wypada, bo to takie małostkowe. Fe! Nie przystoi się złościć komuś, kto znajduje się już na pewnym etapie rozwoju osobistego… Ble, ble, ble Raabit! Złość to naturalne uczucie przynależne człowiekowi i MUSISZ je odczuwać, jak każde inne! To ci dopiero odkrycie! Możesz odczuwać złość! Tak, możesz! Inni też ją czują. Każda istota to fabryka złości. Produkuje ją na okrągło, a materiału, części składowych dostarcza sobie poprzez różne stopy lęku, obaw, strachu, wstydu, poczucia winy.

Boimy się Raabit, że ktoś nas odrzuci, nie zaakceptuje. Wtedy złościmy się na niego, „że taki oceniający jest!”.

Wstydzimy się, że ktoś odkryje naszą prawdziwą twarz, że nie jesteśmy do końca tak perfekcyjni, jak siebie przedstawiamy. Wściekamy się wtedy na samych siebie, a przy okazji na innych. Bo ta złość Raabit to jest zaraźliwa. Jak choroba zakaźna przenosi się drogą kropelkową, a kropla po kropelce drąży skałę i uraza na całe życie gotowa!

Źli są wszyscy, cały świat. Nawet kanarek w klatce nie śpiewa o poranku, a sąsiadka Urszula, mimo, że czasami miła jest i ziemniaki bez nawozu podrzuci, to generalnie zazdrosna cholera i tyle! Foch!

No i tu następuje moment, kiedy wdrażamy przeróżne racjonalizatorskie pomysły, by uzdrowić sytuację w zakładzie produkcyjnym: zaciskamy pięści i gardło, ściskamy żołądek, uśmierzamy złość za pomocą drinka, tableteczki lub przekupujemy lodami, czy nową sukienką.

Ale to tylko odracza proces upadłości firmy, bo złość i tak nas kiedyś dopadnie i to w najmniej oczekiwanym momencie. Wywoła ją jakiś drobny incydent i wtedy ludzie powiedzą: „A ona, co? Robi z igły widły. Po co takie nerwy?”. Nasza złość będzie autentycznie niezrozumiała dla innych, a my poczujemy się jeszcze gorzej. Jesteśmy nienormalni Raabit? Nie!!! Jesteśmy tak samo nienormalni jak wszyscy inni, tylko my nie wiemy jak z tą złością sobie poradzić. Nikt nas nie nauczył, nikt nie powiedział, że odczuwanie i wyrażanie złości jest normalne i może być bezpieczne! Zdziwiony? Ja też!

To można coś z tym zrobić i być sobą? No można!

Wolno Ci czuć złość. „Nie wstydź się tego. Uczucie złości jest tylko pewną formą energii psychicznej. (…) Nie wstydź się tej energii. Nie wstydź się też innych tkwiących u jej podstaw lub kryjących się za nią uczuć takich jak – na przykład ból i lęk”.[i]

Pomyśl Raabit! I uświadom sobie te myśli, które towarzyszą wtedy, w momencie złości temu uczuciu. Być może badając swój sposób rozumowania doszukasz się jakichś powtarzających się wcześniej sytuacji? Co ukrywa się pod złością? Jaki ból, lęk? Czego się boisz? Złość to tylko płaszczyk! Szukaj głębiej, pod podszewką. Może zobaczysz coś, co się powtarza, czego nie rozumiesz? Nie przejmuj się – zrozumiesz, to ułoży się w całość, jakieś szablony myślowe, które stosujesz. Po co je stosujesz? By siebie chronić. By pozostało jak jest, bo jest dobrze. Dobrze? A może ta powtarzająca się sytuacja, ten szablon mówi Ci, że coś jednak należy zmienić?

I teraz najlepsze Raabit! Możesz podjąć jakieś działania! I nie chodzi tu o działania typu: wykrzycz się, uderzaj w poduszkę, potup nóżkami. To też możesz zrobić, czemu nie. Nie blokuj się. Możesz nabrać dystansu fizycznie się oddalając: wychodząc z pokoju, na spacer, czy pobiegać. Możesz. Ale najważniejsze odkrycie: możesz podjąć jakieś działania, by rozwiązać problem!

W swej zawziętości i złoszczeniu się nawet o tym nie pomyślisz. Nie! Nakręcasz się i mimo szczerych chęci, medytacji, spaceru, nawet pozytywnemu myśleniu o osobie, która spowodowała złość – złościsz się jeszcze bardziej. Złość przybiera wtedy mniej wybuchowy charakter, ale jest bardziej wyrafinowana. Siostra zabrała bez pytania książkę, która czytałeś co rano przy kawce – niech wie, że tak się nie robi! Niech ma wyrzuty sumienia! Niech się nauczy!

A to Ona Ciebie uczy Raabit. Bo mówi w pewnym momencie: „Mogłaś przyjść po tę książkę. Obudziłam się przed Tobą i pomyślałam, że skorzystam, bo to mądra książka, ale gdybyś przyszła – oczywiście oddałabym.”

Działanie Raabit. Trzeba było rozwiązać problem, zadziałać i iść po książkę do sypialni siostry, a nie tylko reagować.

Co było pod płaszczykiem złośći? Ano lęk przed zmianą. Zmianą dotychczasowych nawyków – poranny rytuał z kawą i książką. Nie to, że ktoś mi coś zabrał.

Kolejna rzecz, która potwierdza ten szablon myślowy: wracasz do pracy i widzisz, że książki na półce są niedbale poukładane, a to reprezentacyjna półka! Złościsz się na sprzątającą panią Bożenkę, że nie odłożyła ich na miejsce po starciu kurzu, że chaotyczna jest, że w końcu pieniądze za to bierze… A ty tak lubisz jak są poukładane. Zmiana! Lęk! Złość…

Działanie Raabit! Rozwiąż problem! Jeśli nie możesz z pomocą pani Bożenki (bo mówiłeś jej już kilkakrotnie, by odstawiała rzeczy na swoje miejsce, a ona nic), to samemu to osiągnij: po prostu popraw książki i już! Rozwiąż problem. W tej chwili.

A potem zastanów się, czy to jest Twoim problemem? Czy ten powtarzający się niepokój, że coś się zmieni? Zmieni się i zrujnuje Ci życie, ład i porządek w nim panujący?

Przyczyna złości kryje się zazwyczaj w słowach : powinienem, zawsze, nigdy. „Zawsze czytam książkę przy kawie!” – i produkuję złość, jeśli się tak nie zdarzy. „Nigdy nie nauczy się, że książki mają być poukładane!” – kolejna wielka, trzyzmianowa produkcja rusza…

A my jesteśmy stworzeni do zmian Raabit! Zobacz to, usłysz! Boisz się? Bo jak zbyt dużo zobaczysz, usłyszysz, to może będziesz musiał zmienić swe poglądy, a wraz z nimi swoje postępowanie? A Ty nie masz ochoty nic zmieniać, bo tak jest dobrze. Bo zmiana to wysiłek?

Nie bój się! Warto kochać zmiany! Z resztą na tym świecie wszystko się bezustannie zmienia. Dlatego, jeśli ktoś nie chce zmian, to zrywa z rzeczywistością, żyje w iluzji swego „niezmiennego” świata, śpi jak lunatyk. To nie może człowiekowi wyjść na dobre. Wtedy zakład produkcyjny podupada, bo nie idzie z duchem czasu, nie dostosowuje się do ciągłych zmian na rynku gospodarki…

Pamiętaj Raabit!

Zmiany racjonalizatorskie w zakładzie są niezbędne, tylko chodzi o jakość i świadomość tych zmian. A proces uzdrawiania gospodarki jest długotrwały i ciągły, bo życie to ciągłe zmiany, nowe problemy, ale też nowe radości i szczęścia.

[i] M. Beattie, „Koniec współuzależnienia”, Media Rodzinna, Poznań 2003.