Wysoki Sądzie!

Najczęściej mamy kłopot z najprostszymi rzeczami. Żeby je zrozumieć i pojąć kręcimy się w koło. Rozkminiamy, analizujemy. Latami szukamy rozwiązań w teoriach i książkach, wypowiedziach innych. I dobrze! To poszerza horyzonty, ale odpowiedzi nadal nie ma. Nie ma? Są! Zobacz je Raabit!

Takie osądzanie.

W pewnym momencie naszego życia zaczynamy “widzieć”, że przeszkadza nam to w normalnym funkcjonowaniu. Że dojrzała, świadoma jednostka, którą się stajemy ma jeszcze coś do naprawienia, bo gniecie nas, że tak łatwo ulegamy pokusie bycia sędzią dla cudzych poglądów, jakości czyjegoś postępowania. Wiemy, że to jest “fuj”. Ale nie wiemy jak to przeskoczyć?

Po co jest sąd?  By osądzić złoczyńcę i wymierzyć mu zasłużoną karę? By go obnażyć, upokorzyć za czyn, którym on upokarzał innych? “A niech ma! Niech przekona się jak to jest!” Taki na przykład złodziej: sąd wskaże, co robił źle, oceni jego czyn, jako nieakceptowalny społecznie i ukarze karą grzywny czy więzienia.

Panią Zosię – koleżankę z pracy też tak sądzimy. Ocenimy w swoim przekonaniu, że jej lenistwo jest czynem nieakceptowanym społecznie i ukarzemy grzywna etykietując: leniuch, leser, miga się.

I co to zmieni? Czy Pani Zosia stanie się nagle inna? Czy jej postępowanie będzie bardziej akceptowalne społecznie? Wręcz przeciwnie! Złodziej po odbyciu kary często wraca do swojego procederu, bo to jedyne, co potrafi robić dobrze, czego się w życiu nauczył. Jednocześnie więzieniu wyspecjalizował się jeszcze bardziej w swej profesji poznając jej tajniki od starszych współwięźniów.. Bo tylko taką dał mu wysoki Sąd możliwość uczenia się – w więzieniu.

Pani Zosia z etykietą leniucha znajdzie w swej zamkniętej rzeczywistości innego “starszego” leniucha i tak będą nadal wspólnie pielęgnować swoje leniuchowanie ze zdwojona siłą.

A czy sąd ma faktycznie osądzać Raabit? Wróćmy do tej podstawowej kwestii, do prostych podstaw. Instytucja sądu powstała nie po to by sądzić, ale po to by naprawiać!

Przecież te rzesze prawników, policjantów i prokuratorów nie mają za zadanie wyrzucić tego złodzieja ze społeczeństwa, tylko go do niego przywrócić! Spowodować, żeby przestał kraść, żeby dotarło do niego, że to jest złe! I po to jest sąd. Po to jest tak zwana resocjalizacja. (Czy ona działa, czy nie, to odrębna kwestia)

Dlatego Panią Zosię należy naprawić, zresocjalizować. I tu wkraczasz ty Raabit. Albo robisz to otwarcie… Nie! Nigdy nie robisz tego otwarcie, bo powiedzieć komuś, wprost, że jego podejście do pracy obniża jej poziom jakości? Nie przystoi mądremu, wyważonemu Raabitowi! Robisz to na różne sposoby, ale nigdy nie otwarcie. Zawsze jednak “z klasą”: za pomocą przeróżnych kąśliwych, błyskotliwych komentarzy, przewracania oczami, wzdychania lub w gronie zaufanych znajomych zatroskanych o los firmy. Masz przekonanie, że przywołując wciąż z koleżankami historię jej wpadek, niechlujstwa, braku odpowiedzialności, “tumiwisizmu”, wpływasz jakoś na rozwój firmy – na uświadomienie sobie i koleżankom PROBLEMU. I być może coraz bardziej go sobie uświadamiasz, ale czy coś zmieniasz? Nic. Jedynie swoje zdanie na jej temat. Pani Zosia jest jeszcze bardziej odrażająca, zamykasz jej tym samym drogę do resocjalizacji, nie naprawiasz jej.

Hm…. To, co tu zrobić Raabit, żeby ją naprawić?

Nie naprawiaj! Wiesz przecież, że nie martwimy się rzeczami, na które i mamy wpływu. Jesteś świadomą istotą, trenujesz uważność, rozwijasz się i zdajesz sobie sprawę, że możesz zdziałać coś, jedyne w swojej przestrzeni, swoim polu wolności. Tyko za to własne odpowiadasz, tu jesteś panem, tylko nim możesz kierować świadomie. Po co więc wchodzić w czyjeś pole, jeśli zawsze skazane jest to na klęskę? Tracisz energię Raabit na długie rozmowy na temat: jak to Zosia dziś paznokcie piłowała, ile czasu i o której odwiedzała Facebooka w pracy albo jak zareagowała na wchodzącego szefa, podczas, gdy grała w pasjansa.

A życie przecieka ci między palcami. Można by z tą koleżanką, z którą tak uważnie przyglądasz się wpadkom Zosi pogadać o drozdach, bo to piękne ptaki i tak mało o nich wiesz. Albo o pewnym filmie, który zachwyca nowatorskim spojrzeniem na rzeczywistość, czas i przestrzeń.

Może nie naprawisz Pani Zosi, ale zostawisz jej otwarte drzwi. Z czasem, może zdarzy się, że ona chętnie za nie zaglądnie. Ludzka natura jest ciekawa. Najpierw przez szparę w drzwiach podejrzy, podsłucha, podpatrzy. Może się zainteresuje tym, co mówisz, co robisz, jak mówisz, jak robisz? Może w skrytości ponaśladuje, a może nie? Zawsze to będzie jednak jej decyzja – Pani Zosi, nie twoja Raabit. Bez oceniania i narzucania, wypływająca z serca. I wtedy coś zmienisz, naprawisz, zresocjalizujesz. A może nie? Ale jakie to będzie miało znaczenie dla ciebie? Żadne, bo ty Raabit będziesz wtedy biegał po łące i zachwycał się pięknem i różnorodnością traw, a nie zamartwiał się upadkiem firmy spowodowanej lenistwem Pani Zosi.

***

“Jest tylko jedna droga do szczęścia – przestać się martwić rzeczami, na które nie mamy wpływu.”

Epiktet z Herapolis